Tagi dla 750 lat Gorzowa Wielkopolskiego

750 lat Gorzowa Wielkopolskiego

Ruth Henning

Inauguracja obchodów 750-lecia w Gorzowie Wielkopolskim / Landsberg an der Warthe, 2 września 2006

Uroczystość rozpoczęło nabożeństwo ekumeniczne w wypełnionym po brzegi Kościele Mariackim w centrum miasta. Następnie zebrani przeszli na Plac Grundwaldzki, gdzie uroczyście oddano do użytku Dzwon Pokoju ufundowany przez Stowarzyszenie Byłych Mieszkańców Landsberga. Dzwon umieszczony został na specjalnej dzwonnicy wzniesionej przez Urząd Miasta. Widnieje na nim inskrypcja:

Pokój Pax Frieden / 1257 2007 Landsberg an der Warthe Gorzów Wielkopolski

Do udziału w tej uroczystości zaprosiło nas Stowarzyszenie Byłych Mieszkańców Landsberga. Ogromne wrażenie zrobiła na nas przyjazna atmosfera otwartości, przemyślane przemówienia, profesjonalność ustalonego w najdrobniejszych szczegółach przebiegu uroczystości, a także wzruszające momenty, w których widoczny był wzajemny respekt i przyjacielski stosunek przewodniczącej Stowarzyszenia, Ursuli Hasse-Dressing i prezydenta miasta, Tadeusza Jędrzejczaka.

Już wcześniej w trakcie realizacji projektu Po śladach. Stara, nowa, obca mała ojczyzna na polsko-niemieckim pograniczu zwróciliśmy uwagę na dobrą, partnerską, pełną respektu i otwartości atmosferę współpracy w Gorzowie.

Przesyłamy Państwu teksty obu przemówień, ponieważ pragniemy, by nie uszło Państwa uwadze to naszym zdaniem ważne wydarzenie w mieście na polsko-niemieckim pograniczu, mieście, które jest otwarte na przeszłość z myślą o lepszej, pokojowej przyszłości.

Przemówienia

Tadeusz Jędrzejczak, Prezydent maista Gorzowa Wielkopolskiego

Szanowni Państwo,

za chwilę będziemy świadkami jednego z tych momentów, które w historii naszego miasta ustanowią kolejną cezurę, rozpoczynającą nowy etap jego ewolucji. Dzień 2 września, który wybraliśmy, by uroczyście zainaugurować Jubileusz 750-lecia miasta, jest dniem szczególnym w dwójnasób. Rozpoczynamy obchody historycznej, 750. rocznicy założenia grodu Landsberg, pierwotnie nazwanego Landisberch Nuova, które trwać będą cały przyszły rok, a ich kulminacja przypadnie na początek lipca 2007 r. Dziś również po raz pierwszy zabrzmi Dzwon Pokoju – ufundowany przez Stowarzyszenie Byłych Mieszkańców Landsberga, który w kontekście wczorajszej rocznicy wybuchu II wojny światowej nabiera znaczenia symbolu.

Na tym placu stoją obok siebie ludzie, których historia doświadczyła w różny sposób. Są Polacy, w tym także pionierzy tego miasta, którzy przeżywszy traumę okupacji niemieckiej, znaleźli w sobie dość siły, by podjąć się budowania od podstaw jego polskiej historii; są Niemcy – dawni mieszkańcy Landsberga, którzy po 1945 r., wskutek przesunięcia granic na zachód, przeżywali dramat przesiedleń, tracąc bezpowrotnie swoje „małe ojczyzny”; są także wysiedleńcy z byłych kresów wschodnich, którzy z dala od rodzinnego domu stanęli przed koniecznością oswajania nowej, obcej przestrzeni; jest wreszcie wśród nas ta najbardziej liczna grupa gorzowian – urodzonych w mieście po wojnie, nieobciążonych bagażem negatywnych doświadczeń związanych z konsekwencjami wojny, dla których ważna jest przede wszystkim przyszłość.

Jestem świadomy, że znalezienie przez wszystkich, którzy się tu dzisiaj spotykamy, wspólnego języka w mówieniu o historii i jednego kierunku w jej interpretowaniu, jest rzeczą trudną, wymaga bowiem radykalnej rewizji w ocenie minionych faktów. Konieczne jest bowiem spojrzenie na ich bieg w sposób obiektywny, poprzez włączenie do własnego systemu ocen moralnych doświadczenia drugiej strony, postrzeganej często jako obca.

Po II wojnie światowej dialog Polski i Niemiec rozpoczynał się właściwie od podstaw, umacniając się w efekcie kolejnych układów i porozumień, wśród których najważniejszymi były: „Układ Zgorzelecki” z 1950 r. oraz traktaty – o podstawach normalizacji wzajemnych stosunków, podpisany w 1970 r., o uznaniu granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej z roku 1990, a także podpisany rok później Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Dwa ostatnie dokumenty stanowiły ponadto istotny krok w drodze Polski do członkostwa w Pakcie Północnoatlantyckim NATO i Unii Europejskiej, któremu Niemcy konsekwentnie udzielały swego poparcia i które stanowiło zasadniczy element współpracy polsko-niemieckiej.

Takie inicjatywy, jak Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, Fundacja „Polsko-Niemieckie Pojednanie”, czy Fundacja Krzyżowa, to bardzo wyraźne sygnały zbliżenia obu państw i chęci podjęcia wspólnego dialogu.

Bez wątpienia fundamentalne znaczenie w tej kwestii miały także: zapoczątkowany przez „Solidarność” przełom demokratyczny w Polsce w '89 r., upadek Muru Berlińskiego i zjednoczenie Niemiec – wydarzenia historyczne, które otworzyły nowy etap w porozumieniu i pojednaniu polsko-niemieckim.

Pamiętamy także wydarzenia i gesty, które nabrały już znamion symbolu – napisany przed 41 laty list Episkopatu Polski do biskupów niemieckich i zawarte w nim znamienne słowa o wzajemnym wybaczeniu, historyczny gest kanclerza RFN – Willy'ego Brandta, który podczas wizyty w Polsce w 1970 r. klęcząc przed Pomnikiem Ofiar Getta Warszawskiego, złożył hołd pomordowanym, „msza pojednania” w Krzyżowej z udziałem Tadeusza Mazowieckiego i Helmuta Kohla w 1989 r., który złożył także wieniec pod Ścianą Śmierci w Oświęcimiu.

Dzięki wspomnianym faktom, udało się uczynić milowy krok w dążeniu do pełnego pojednania polsko-niemieckiego, wciąż jednak najbardziej potrzebna jest praca na gruncie społecznym, gdzie mając w pamięci cierpienie własne i naszych bliskich – ofiar tragicznego splotu dziejów, przychodzi spotkać się ze sobą i podjąć próbę wyzwolenia spod ciężaru wojennych i powojennych przeżyć, urazów i uprzedzeń. Domagajmy się więc szacunku dla prawdy historycznej, ale jednocześnie chciejmy uznać prawo do przebaczenia i wzajemnej akceptacji. Kolejnym istotnym krokiem ku temu jest właśnie Dzwon Pokoju i wspólna tu nasza obecność.

Początkowo nieformalny, a od 1995 r. oficjalny dialog polsko-niemiecki, podjęty także w ramach współpracy Gorzowa z dawnymi mieszkańcami Landsberga sprawił, że zaczęto otwarcie mówić o niemieckiej przeszłości miasta i odfałszowywać narzucone przez powojenną propagandę pojęcie Ziem Odzyskanych. Nowe spojrzenie na historię tego regionu zaczęło także zachęcać jego mieszkańców do spojrzenia na fakty w szerszym i obiektywnym kontekście.

Choć osobiste historie Polaków i Niemców pokolenia II wojny światowej zawsze już obciążone będą pamięcią dat: 1 i 17 IX 1939 r. oraz 30 I 1945 r., to współczesną, wspólną historię, w wymiarze europejskim, starajmy się tworzyć w imię wartości zrozumienia i uznania.

Dzisiejsze wydarzenie jest tym bardziej znamienne, że poza oczywistym znaczeniem politycznym, jego wymowę determinuje przede wszystkim kontekst społeczny. Urzeczywistnienie idei pojednania i pokoju, dokonuje się właśnie między nami – członkami konkretnych społeczności – polskiej i niemieckiej, gorzowskiej i landsberskiej.

W tym miejscu chciałbym zwrócić się do Was, szanowni goście – dawni mieszkańcy Landsberga, którzy zechcieliście wziąć udział w dzisiejszej inauguracji Obchodów 750-lecia Miasta. Towarzyszące tej miejskiej uroczystości odsłonięcie ufundowanego przez Stowarzyszenie Byłych Mieszkańców Landsberga Dzwonu Pokoju, my – gorzowianie – odczytujemy jako gest ważny i budujący dobry klimat na płaszczyźnie naszych wspólnych działań. Takie właśnie bliskie „sprawy” sprzyjają tworzeniu wspólnoty opartej na emocjonalnej przynależności do tego samego miejsca nas wszystkich, Polaków i Niemców.

Owocne poszukiwanie tożsamości lokalnej, podejmowane przez kolejne pokolenia mieszkańców naszego miasta po roku ‘45 wydaje się niemożliwe bez uwzględnienia jego kulturowych korzeni i przeszłości. Nie należy bać się stwierdzenia, że 60-letnia historia polskiego Gorzowa jest uzupełnieniem i nadbudową w stosunku do siedmiu niemal stuleci jego niemieckich dziejów. Dopiero spójne i linearne spojrzenie na historię miejsca, w którym żyjemy (my – gorzowianie), pozwoli na pełną z nim integrację i odpowiedzialność za dalsze jego losy.

Przypomnijmy, że początki miasta sięgają do 1257 r., kiedy to 2 lipca Albertowi de Luge nadany został akt lokacyjny miasta Nowy Landsberg. W szybkim czasie stało się ono ważnym ośrodkiem kulturalnym tego regionu, a dzięki obecności kupców i rzemieślników także handlowym. W tym właśnie czasie wg prawideł stylu gotyckiego wzniesiono m.in. znaną dziś wszystkim gorzowianom okazałą Katedrę, wówczas pełniącą rolę fary.

Miasto rozwijało się i rosło. Jego potencjał umacniał się także dzięki przepływającej przez nie rzece Warcie, będącej do XVIII w. dogodnym szlakiem żeglugowym.

Dzięki spuściznie kulturowej gorzowianie cieszą się dziś zabytkową architekturą. Gotycki Kościół Mariacki, Kościół Zgody – nazwany przez mieszkańców Białym, XVIII-wieczny Spichlerz, czy śródmiejskie kamienice z I poł. XX wieku, to tylko niektóre miejsca upamiętniające landsberskie dzieje miasta.

Mówiąc jeszcze o jego przedwojennej historii, należy wspomnieć nazwiska znamienitych obywateli, żyjących i pracujących w XIX–wiecznym Landsbergu, z których wielu pozostawiło po sobie wspaniałe wille – dziś siedziby gorzowskich instytucji, m.in. fabrykantów: Maxa Bahra – inicjatora budowy łaźni miejskiej, Gustawa Schroedera – w którego willi ma dziś siedzibę Muzeum Lubuskie im.Jana Dekerta, czy Hermanna Pauckscha – fundatora fontanny na Starym Rynku, filozofa i teologa – Fryderyka Schleiermachera, wybitnego językoznawcę – Viktora Klemperera, wreszcie artystów: kompozytora – Karla Teike czy malarza – Ernsta Henselera.

Wybuch wojny i powstałe w jej wyniku zniszczenia, a także wcielenie po jej zakończeniu ziem zachodnich do Polski, przybycie osadników i wymiana ludności na tych terenach oraz nowa, polska administracja sprawiły, że miasto, już jako Gorzów, zaczęło się zmieniać właściwie pod każdym względem: polityczno-społecznym, architektonicznym, kulturowym, mentalnym i religijnym. Ze zrozumiałych powodów Polacy budujący Gorzów po ‘45 roku, wcześniej niezwiązani z tym miejscem, nie od razu potrafili się z nim utożsamić. Nie było zatem mowy o kontynuacji kultury miejskiej z czasów dawnego Landsberga.

Choć krótkie, bo 60-letnie polskie dzieje tego miasta, w zestawieniu z prawie siedmioma wiekami kultury i cywilizacji niemieckiej, prezentują się mniej okazale, to na ich przestrzeni zostały podjęte i zrealizowane inicjatywy, z których jako mieszkańcy Gorzowa możemy mieć satysfakcję.

Przede wszystkim całkowicie zmienił się profil miasta i stało się ono ośrodkiem przemysłowym. Pierwszym znaczącym obiektem na powojennej mapie gospodarczej miasta były Zakłady Mechaniczne „Gorzów”. Następnie powstawały kolejne wielkie zakłady produkcyjne: „Stilon”, „Silwana”, „Zremb”, „Gomad”, „Stolbud”, „Przemysłówka” , i wiele innych. Ponad 30 lat temu miasto zostało stolicą województwa, najpierw gorzowskiego, a po reformie administracyjnej – lubuskiego.

Powojenny Gorzów znacznie powiększył swoją powierzchnię, powstały nowe osiedla i zagospodarowano jego peryferie, na co duży wpływ miał rozwój demograficzny miasta. W latach 60-tych liczyło ono 50 tysięcy mieszkańców, zaś w ciągu dwóch następnych dziesięcioleci ich liczba podwoiła się. W 1979 roku Gorzów był już miastem 100-tysięcznym.

Przemysłowy Gorzów ostatnich lat to miejsce przyciągające wielu inwestorów i zajmujące czołowe pozycje w ogólnopolskich rankingach pod względem ilości inwestycji oraz atrakcyjności inwestycyjnej.

W mieście działa także podstrefa Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, która od 1997 roku, aktywnie kreując politykę wspierania przedsiębiorczości, z sukcesem wspiera i obsługuje inwestorów krajowych i zagranicznych, tworzących nowe miejsca pracy w przemyśle i usługach. W jej obszarze działają m.in. takie firmy, jak: Faurecia (Gorzów Sp. z o.o.), Ekpols (sp. z o.o./ Ferma Polska Sp. z o.o.), GOMA (sp. z o.o.), Styropex (Sp. z o.o.), Auto Galeria (Sp. z o.o.) i Silwana (Sp. z o.o. ) .

Jedną z największych i bardziej spektakularnych inwestycji zrealizowanych przez Miasto, nie tylko w ostatnim dziesięcioleciu, ale w całej jego historii, była budowa najnowocześniejszego w Polsce Centrum Sportowo-Rehabilitacyjnego "Słowianka", oferującego mieszkańcom miasta oraz turystom liczne atrakcje, w tym możliwość korzystania z dwóch basenów, kręgielni, salonu fittness, a w okresie zimowym – z lodowiska.

Rozwój Gorzowa to również rozbudowa infrastruktury drogowej. 6 lat po zakończeniu wojny i doszczętnym zniszczeniu odbudowano i oddano do użytku Most Staromiejski, od 7 lat korzystamy także z nowego Mostu Lubuskiego, po zakończeniu prac przy zachodniej obwodnicy oba brzegi Warty połączy trzeci.

Architektura miasta to także budowle sakralne. Do zabytkowych świątyń przedwojennego Landsberga, na przestrzeni minionych 60 lat dołączyły nowo wybudowane kościoły katolickie.

Rozbudowano sieć placówek oświatowych, a szczególnie szkół, na wszystkich poziomach edukacji. Za szczególny sukces uważać możemy bardzo duży postęp w rozwoju szkolnictwa wyższego, także niepublicznego – dzisiejsi absolwenci szkół ponadgimnazjalnych korzystają z oferty takich uczelni lokalnych jak: Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa, Wyższa Szkoła Biznesu i Wyższa Informatyczna Szkoła Zawodowa. Od 35 lat wciąż dużym zainteresowaniem cieszy się Zamiejscowy Wydział Kultury Fizycznej Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu o raz utworzone w ostatnich latach w Gorzowie filie innych uczelni szczecińskich i poznańskich.

Gorzów, dziś już ponad 130-tysięczny, wciąż się rozbudowuje i stara sprostać oczekiwaniom mieszkańców. Odważnie wyrusza w poszukiwaniu własnego charakteru, by dla kolejnych pokoleń być miejscem ważnym.

Kiedy mówię teraz o naszym mieście, chciałbym móc uniknąć podziału na czas niemiecki i czas polski w jego historii. Nic jednak nie można już zmienić i niczego uniknąć, taka bowiem jest właściwość czasu, który wciąż idzie naprzód. Niech więc pierwsze uderzenie w Dzwon, które zabrzmi za chwilę, zamknie burzliwą przeszłość, stając się znakiem pokoju dla miasta oraz dawnych, obecnych i przyszłych jego mieszkańców. Życzę wszystkim gorzowianom, by duch tej chwili towarzyszył całym obchodom jubileuszu, którego świętowanie dziś uroczyście inaugurujemy.

Ursula Hasse-Dresing – Przewodnicząca Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Landsberga

„Niech radością miasta będzie / Pokój jego pierwszym dźwiękiem” – te dwa wersy napełniały uczennice i uczniów mojego pokolenia radością i satysfakcją. Radością typowo młodzieńczą, cieszyliśmy się po prostu, że oto dotarliśmy do końca bardzo długiego wiersza Fryderyka Schillera, w którym przyrównuje on proces odlewania dzwonu do etapów rozwoju ludzkiego życia.

Oczywiście myśli człowieka dojrzałego sięgają dalej. Połączenie radości i pokoju na zakończenie długiego wiersza zawierającego wiele głębokich refleksji ma odzwierciedlać kulminację życia człowieka. I oto zadaję sobie pytanie – mam nadzieję, że nie ja jedna w naszym gronie – czy radość i pokój rzeczywiście są punktem szczytowym ludzkiego życia? Czy żyję w pokoju, w trwałym pokoju? Czy odczuwam radość, a jeśli tak to jaki jej rodzaj i czy radość jest w ogóle celem, do którego warto dążyć? Tak, tak jest w istocie! Radość nie jako wesołość, przyjemność, lecz jako satysfakcja z tego, że jest się na drodze do upragnionego celu, że jest się tego celu bardzo blisko. Taką właśnie wielką radością napełnia mnie fakt, że stoję tutaj, że mogę z Państwem rozmawiać w chwili tak ważnej dla naszych wspólnych starań o pokojowe współistnienie.

My – odchodzę tu od osobistych refleksji – my, Niemcy i Polacy mamy za sobą jako przedstawiciele naszych narodów długą wspólną historię. Stała ona pod znakiem rywalizacji, żądzy posiadania i żądzy władzy, prób życia w pokoju i mozolnej pracy, nieporozumień, wojen, nienawiści i nędzy. Pod znakiem prób porozumienia i niepowodzeń tych prób, pod znakiem utraty i nowego początku. Była to, gdy spojrzeć z perspektywy, przeszłość często trudna, pozbawiona radości. Jednak z całą pewnością wciąż ponawiano próby pokojowego życia ze sobą i obok siebie.

Również my podjęliśmy próbę, tu, w Gorzowie/Landsbergu i w gminach powiatu gorzowskiego, odnalezienia drogi do pokojowego współistnienia. Punkt wyjścia był trudny, II wojna światowa, ze wszystkimi okrucieństwami i skutkami, zdawała się przeszkodą niemal nie do pokonania. My, pokolenie Polaków i Niemców, którzy spędzili tu pierwsze powojenne miesiące, zajmowaliśmy się każdy własnymi problemami. My, Niemcy, zostaliśmy pozbawieniu korzeni, musieliśmy uciekać, zostaliśmy wypędzeni, przesiedleni na tereny, na których właściwie nie chcieliśmy żyć. Również nowi polscy mieszkańcy tych ziem pochodzili z innych części kraju, doznali ciężkich strat i także przybywali na obszary, na których nie chcieli mieszkać, które początkowo wydawały im się obce, które z całą pewnością nie były ich ziemią rodzinną.

Po kilku latach tęsknota za stronami rodzinnymi i ciekawość przywiodły pierwszych Niemców z powrotem. Doszło do pierwszych spotkań, zawiązały się osobiste przyjaźnie. Nasze kontakty nabierały charakteru politycznego, kiedy przestawały być wyłącznie osobistymi znajomościami. Naszą organizację, BAG, zrzeszającą byłych mieszkańców tych ziem, reprezentował początkowo jej przewodniczący, Hans Beske, który przybył tu nie po to, by stawiać żądania, lecz po to, by szukać porozumienia. Myślę, że już ten początek, osobista przyjaźń między rodziną Beske a biskupem Plutą, był czymś szczególnym. To zaś, do czego doprowadziły wynikające z niego oficjalne kontakty, wspólne projekty i plany – wystarczy wymienić choćby największy wspólny projekt, odbudowę fontanny Pauckscha – to rzecz doprawdy wielka. I oto pojawia się radość, ze możemy ze sobą rozmawiać, wspólnie działać w przyjaźni i zrozumieniu, razem pracować. Należy się za to podziękowanie wszystkim ludziom, którzy doprowadzili do tego małymi krokami, a także tym, którzy po obu stronach poświęcili wielką część swojego życia, abyśmy mogli cieszyć się tym współistnieniem.

To bardzo krótkie spojrzenie wstecz, na naszą trudną, lecz przecież już od lat przyjazną wspólną przeszłość, daje powód do radości. Ponieważ stoimy tu nie w imię przeszłości, lecz w imię wspólnej pokojowej przyszłości.

Pokój światowy w ostatnich tygodniach wydaje się bardziej zagrożony niż w minionych latach. Jednak ludzie pragną pokoju i dlatego sądzę, że trzeba podejmować próby stworzenia jego małych enklaw, tak jak my próbujemy to robić tutaj, myślę, że z powodzeniem. Z takich właśnie enklaw pokój może się rozszerzać. Sądzę, że tak właśnie mógł myśleć również Schiller, ponieważ słowo „radość” odnosi wyraźnie do „tego miasta”, „pokój” zaś nie jest związany z konkretnym miejscem, dotyczy z pewnością ludzi i ich współistnienia, ale sięga jeszcze znacznie dalej.

Do „pokoju” i „radości” Schillera dodałabym jeszcze chętnie jedno słowo, słowo „miłość”, która jest źródłem pokoju i radości.

Niech Państwo pozwolą, że złożę następujące oświadczenie w odniesieniu do naszego miasta i powiatu: my, byli mieszkańcy, kochamy to miasto, ponieważ w nim leży nasza przeszłość, nasze ukochane dzieciństwo i młodość, z pewnością ubarwione w naszej pamięci. Szukamy ich śladów i odnajdujemy je w mieście i jego okolicach. Jednak odnajdujemy coś jeszcze: nowe życie, postęp, rozwój, starania o ukształtowanie tego miasta. I ten fakt, że dawny, żywy, nowoczesny Landsberg pozostał tym, czym był – ukochanym przez swych mieszkańców, żywym, nowoczesnym Gorzowem – pozwala nam kochać go dalej. To, że możemy tę naszą miłość okazać w tym miejscu, jest dla nas powodem do radości i za to pragniemy Państwu podziękować.

Z tych właśnie powodów BAG postanowiło na rozpoczęcie obchodów 750-lecia naszej wspólnej ziemi rodzinnej podarować miastu Gorzów i jego mieszkańcom ten oto dzwon. Niech będzie symbolem 750-letniej historii tego miasta i naszej doń miłości, oraz znakiem pokoju, który tu powinien mieć swoją enklawę, który stąd będzie mógł się rozlewać na cały świat. Każde miejsce na ziemi może być taką enklawą.

Demonstrujemy niniejszym naszą wspólną wolę, dlatego słowo „pokój” zostało wygrawerowane na tym dzwonie w językach polskim, łacińskim i niemieckim. Aby czegoś dokonać, potrzeba wielu myśli, serc i dłoni.

My wspólnie dokonaliśmy czegoś wielkiego, śmiem tak twierdzić z dumą. Niech to miasto rozwija się dalej i rozkwita w pokoju, niech będzie radością dla swych dawnych i dzisiejszych mieszkańców.

Dziękuję Państwu.